sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział 8

- Leo?? Jak go nazwiemy?? - zapytałam 
- Nie nie wiem - odparł na to
- Może Frank? - zapytałam
- Nie! - odpowiedział
- Feliks? - znów zapytałam
- Nie! - odpowiedział 
- Oskar? - powiedziałam
- O w życiu! - oparł
- Patric? - zapytałam
- Masz inne propozycje? - zapytał
- No może jeszcze Alex - powiedziałam 
- No dobrze Alex, mały Alex jak słodko - powiedział
- Możesz dać mi go na ręce? - zapytał
- Oczywiście - podałam mu malucha 
Pewnie zastanawiacie się jak wygląda? Otóż tak: 
Małe słodkie dziecko, oczy po obojgu rodziców ( no co? jak miałam napisać oboje mają czekoladowe oczka, swoją drogą są słitaśne <333 )
- Jest piękny - szepnął, bo maluszek już spał 
- Nooo... - przytaknęłam 
- Ha! Będzie miał kasztanowe włosy po tatusiu - zaśmiał się cicho 
- Aaa szkoda... w ogóle szkoda, że chłopczyk - zachichotałam 
Rodzice Leo weszli po tym jak skończyłam zdanie...
- O jaki słodziak - powiedzieli równo 
- Stawiasz mi piwko - powiedzieli znów razem 
- No to już 2 piwko - zaśmiała się mam Leo
- No ok niech ci będzie - odpowiedział tata Leo
- Mogę, dacie mi go potrzymać? - zapytała pani Howard
- Tak oczywiście - opowiedzieliśmy równo 
- Tiger!! Stawiasz! - powiedzieliśmy równo 
- To już 2 Tiger! - powiedziałam
- Ha!! Babki zawsze wygrają! Prawda pan.. mamo? - zapytałam 
- Tak, zawsze wygrywamy - odpowiedziała 
//Misiaczek

5 komentarzy:

  1. Rozdział BOSKI
    A maluszek słodki <3
    kocham <3 i czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  2. Super :)
    jaka słodka dzidzia xD <333
    czekam na next :*
    Mogłabyś wpaść i zostawić opinię na moim nowym blogu?? Z całego serca dzięki :* Masz link www.kick-never-say-never.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. SUPER <333333
    BRAK MI SŁÓW <333
    KOCHAM CIĘ :***

    OdpowiedzUsuń