sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział 12

CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!! 
_____________________________________________
- Hahaha nie wieżę że się nabrali Leoś - powiedziałam 
- No widzisz laleczko - odpowiedział mi'
- Mój ty pysiu słodki misiu - powiedziałam słodko 
- Kotek, może lepiej naszykuj się na imprezę i nie zakładaj
takich słodkich ubranek, masz wyglądać jak prawdziwa 
suka rozumiesz lala? - zapytał tłumacząc mi 
- Oczywiście - powiedziałam 
W sumie to odpowiada mi takie życie, przestaje udawać i robię się 
na prawdziwą sukę i dziwkę w jednym.
Umyłam się, ubrałam, uczesałam i umalowałam ostro.
- No już jestem gotowa - powiedziałam wchodząc do pokoju
- To super moja suczko - powiedział uwodzicielsko 
I dotknął moją zakrytą kobiecość... 
- Nie rozpędzaj się kotku, po imprezie się zabawimy - powiedziałam uwodzicielsko 
- Bardzo bym chciał teraz - powiedział i podniósł mnie do góry, dodam jeszcze
że jeszcze nie zabrał z mojej kobiecości ręki
- Ohhh... Proszę chodźmy już - powiedziałam wzdychając 
- No dobrze - odstawił mnie na ziemię 
Jesteśmy już na imprezie, podbijamy cały parkiet 
To znaczy ja bo Leo stoi w miejscu, a ja się o niego ocieram...
Co chwilę łapał mnie za tyłek... mi to najbardziej się podobało...
- Leo chodzi napijemy się - powiedziałam 
- Dwa razy proszę - powiedział do kelnerki, która chodziła z tacą i miała około 50 cm szpilki
na sobie ja nawet nie wiedziałam że takie istnieją muszę sobie takie kupić!!
- Kochanie może pójdziemy już do domu, albo nie! Do hotelu! - powiedziałam ciągnąc
go za koszulę do siebie...
- Dobrze wiem o co ci chodzi - powiedział szeptem i musnął moją szyję 
Jesteśmy już w hotelu, Leo wynajął pokój i poszliśmy do niego.
Całował mnie to po ustach, to po szyi, zaczął zdejmować moją krótką
bluzkę, nie pozostałam mu dłużna i ściągnęłam jego koszulę... Zaczął ściągać moje spodenki, ja 
po raz kolejny nie pozostałam mu dłużna i ściągnęłam jego spodnie.
Oboje pozostaliśmy w samej bieliźnie, Leo błądził po moich plecach, aż 
w końcu znalazł zapięcie od mojego stanika, rozpiął go 
i zdjął ze mnie. Całował mnie po piersiach i przygryzał sutki, ja tylko
wzdychałam... i mruczałam czułam się jak w niebie...
Powoli dojechał do moich pośladków i ściągnął mi majtki, nie miałam już nic na sobie
jego ręka po raz kolejny dziś wsunęłam mi miedzy nogi, tym razem 
czułam malutki ból... Ściągnęłam mu bokserki... on błyskawicznie odskoczył ode mnie
i podszedł do swoich spodni wyciągnął gumkę i założył ją...
Podszedł do mnie i popchnął mnie na łóżko, po chwili ciszy
wszedł we mnie poruszał się tak szybko, że nie mogłam pohamować 
jęków i wzdychania... w końcu zmęczył się i opadł bezbronny na łóżko.
Usiadłam na nim okrakiem i całowałam jego wyrzeźbioną klatę...
Doszłam do brzucha i w końcu na... (no wiecie co.... no tego no...) i wzięłam 
go do ust, tak jest zrobiłam mu loda, po tym smacznie oboje zasnęliśmy...
_________________________________________________
Jest oto moja erotyczna wersja Leolivii mam nadzieję, że się podoba!
2 komentarze = next 
//Misiaczek 


wtorek, 22 kwietnia 2014

O mój boże!!!!!!

Bardzo wam dziękuję mamy już 1005 wejść!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jejeje!! Nie mogę się nacieszyć, a na tym blogu nie jestem długo :)
No po prostu LOVCIAM!!!!
POSTY!!!
21 kwi 2014, Komentarze: 6
25
19 kwi 2014, Komentarze: 4
16
21 kwi 2014, Komentarze: 2
14
15 kwi 2014, Komentarze: 4
13
17 kwi 2014
5











Liczba wyświetleń dzisiaj
57
Liczba wyświetleń wczoraj
76
Liczba wyświetleń w ostatnim miesiącu
566
Łączna liczba wyświetleń
1 005

Wykres najpopularniejszych krajów wśród przeglądających bloga
WpisLiczba wyświetleń
Polska
824
Niemcy
99
Wielka Brytania
43
Stany Zjednoczone
36
Holandia
3

Rozdział 11

Zobaczyłam moją matkę!!! Nie ona mnie nie zabierze z tond!!!!
- Witaj blondi!! Chciałam Ci tylko powiedzieć,
 że jak nie oddasz dziecka do adopcji
to ja je zabiorę i utopię bądź zabiję.... Więc papatki kochana smarkulo!! - powiedziała i wyszła
Ja zaczęłam płakać... Leo próbował mnie uspokoić... na marne nikt
nie wiem jaka jest rola matki
 do puki nie urodzi dziecka <3
No nie wiem może się tak zmienić na trochę zobaczyć jak to jest mamą, która ma w dupie swoje dziecko?
Oczywiście, że tak zrobię wtedy
 moja matka nie będzie chciała go zabrać...
Wszystkie obowiązki spadną na Leo tak!!!!! Brawo Liv! Jesteś geniuszem!!!!!!
- Odsuń się!!! - krzyknęłam w stronę Leo i odepchnęłam go 
- Idziemy na jakąś imprezkę dziś wieczorem zabawimy się? - zapytałam przeżuwając gumę
do żucia jak lala. 
- No ok - powiedział uwodzicielsko 
- A może panna Liv dołączy do mojego gangu? - zapytał
- Ok - odpowiedziałam 
- A teraz trzeba upchnąć bachora na zawsze do twoich rodziców - powiedziałam
- No a jak - powiedział 
- Ej matka!!! - krzyknął Leo
- Słucham? - zapytałam
- No bo wiesz my jesteśmy za młodzi na opiekowanie się dzieckiem więc
pomyśleliśmy, że to wy będziecie wychowywać 
go jak własne dziecko co wy na to? - zapytał Leo
- Dobrze synku skoro tak - powiedział pan Howard 
- Tak to dobry pomysł - powiedziała pani Howard 
__________________________________________________________
I jest 11 rozdział!!
1 komentarz = 12 rozdział 
//Misiaczek 

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Rozdział 10

Nagle... nasze usta złączyły się bardzo lekki i kojącym pocałunku 
Dawno nie czułam takiej presji dlaczego się tak czuję?
Poczułam jak obejmuję moją smukłą talie ja zaś zarzuciłam swoje ręce na jego szyje 
i przyciągnęłam go do siebie
Przeszedł z pocałunkami na moją szyję, doszedł do obojczyka i zostawił na nim 
malinkę, która była bardzo widoczna, przy tym lekko
jęknęłam, a on jak
głupi się uśmiechnął, całował mnie tak namiętnie, że każda 
dziewczyna by nie wytrzymała 
tego, że po pierwsze mam dziecko z Leo i teraz czuję się jak w niebie z Leo...
- Leo - zamruczałam 
- Hmmm... - powiedział i przerwał na moment pocałunek 
- Moje kanapki i woda! - już trochę podniosłam głos, a tylko przeklną pod nosem
i wyszedł...
- Tak szybko się nie dam Leo - szepnęłam do siebie
Rano obudziły mnie promienie słońca otworzyłam oczy a światło czym było słońce 
mnie raziło... Ledwo zeszłam z łóżka... słyszałam jak 
szumi woda w łazience 
czyli Leo tam jest, ooo boże jaki z niego dzieciak 
porozrzucał ubrania i zostawił no tego już za wiele ja mam jeszcze dziecko Alex'a!
A właśnie muszę do niego iść i nakarmić.
Poszłam do niego i nakarmiłam położyłam do łóżeczka i wyszłam Leo już 
wyszedł z łazienki więc śmiało mogłam do
Ubrałam się tak jak miałam i Mira mnie uczesała ja potem
zrobiłam sobie lekki makijaż 
wyszłam z łazienki gdzie czekała na mnie nie miła niespodzianka...
_____________________________________________________
No kochane jest i 10 rozdział 
boję się, że będę musiała dzisiaj napisać 11 rozdział...
Ale i tak mam już napisanego go w połowie...
Rozdział dedykuję 
WIKTORII K.
Wynagrodziłam Ci twój zawał kochana <3
Co do rozdziału 
zadowolona nie jestem! Jest o niczym jest drętwy
i nudny... 

 1 komentarz = 11 rozdział 

//Misiaczek 

Rozdział 9

- Może Pani już wrócić do domu z małym - powiedział lekarz wchodząc do sali w której
leżałam 
- Bardzo dziękuję - odpowiedziałam i wstałam, było mi ciężko ale miło
zobaczyć
 już swój normalny brzuch 
- Leo jak zajedziemy do domu musimy poważnie porozmawiać - powiedziałam
- Mam jeszcze jedno pytanie Pani Holt... Jak dała Pani na imię dziecku? I jak ma na nazwisko - zapytał jeszcze
- Alex... - powiedziałam 
- Alex Howard - powiedział Leo 
Ja popatrzyłam na niego jak na wariata... nie myślałam,
 że da naszemu dziecku nazwisko 
a tak w ogóle myślałam że mnie i Alex'a zostawi.
- Dobrze, ooo widzę, że maluch bardziej podobny do taty - powiedział kiedy skończył zapisywać 
- No to widome, tatuś miał w tym najwięcej roboty - powiedział Leo 
Mi od razu przypomniało się to zdarzenie 
- No tak fakt - powiedział lekarz i wyszedł 
- Przepraszam Liv, że to przypomniałem, ale co miałem powiedzieć? - powiedział ze smutkiem 
patrząc na mnie 
- Nie szkodzi - powiedziałam 
- Zresztą powiedziałeś prawdę!! - zaśmiałam się 
- Heh no wiesz - powiedział 
- Dobra dzieciaki jedziemy, trzymaj małego Olivia i jedziemy, Leo weź rzeczy ( czt. ubrania ) Liv - powiedziała mama Leo 
Jestem już w domu i każą mi odpoczywać no normalnie foch z przytupem 
- LEO!!!!!!! - darłam się 
- Hmm? - zapytał 
- Przynieś mi proszę szklankę wody - powiedziałam słodko
- Ok - powiedział i wyszedł 
- LEO!!!!!!!!!! - krzyczałam znowu 
- Ludzie co??! - wysyczał wchodząc do pokoju 
- I jeszcze przynieś mi hmmm... Kanapki... tylko dobre! - powiedziałam
pewna siebie 
- Ok! Jesteś pewna, że to wszystko? - zapytał 
- Tak kochany - powiedziałam
- A od kiedy ty mówisz do mnie kochany? - zapytał znowu 
Patrząc na mnie tym pięknym spojrzeniem 
A ja na niego:
- Masz piękne oczka - powiedział 
- Wiem wiem - powiedziałam popatrzyliśmy sobie głęboko w oczy i nagle...
_________________________________________________________________________
No i tak prezentuję się 9 rozdział, który dedykuję wszystkim 
czytelnikom, a najbardziej tym co komentują, mam prośbę jak czytacie to 
zostawicie po sobie komentarz to mnie bardzo
motywuję 
1 komentarz = rozdział 10 
//Misiaczek 

niedziela, 20 kwietnia 2014

sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział 8

- Leo?? Jak go nazwiemy?? - zapytałam 
- Nie nie wiem - odparł na to
- Może Frank? - zapytałam
- Nie! - odpowiedział
- Feliks? - znów zapytałam
- Nie! - odpowiedział 
- Oskar? - powiedziałam
- O w życiu! - oparł
- Patric? - zapytałam
- Masz inne propozycje? - zapytał
- No może jeszcze Alex - powiedziałam 
- No dobrze Alex, mały Alex jak słodko - powiedział
- Możesz dać mi go na ręce? - zapytał
- Oczywiście - podałam mu malucha 
Pewnie zastanawiacie się jak wygląda? Otóż tak: 
Małe słodkie dziecko, oczy po obojgu rodziców ( no co? jak miałam napisać oboje mają czekoladowe oczka, swoją drogą są słitaśne <333 )
- Jest piękny - szepnął, bo maluszek już spał 
- Nooo... - przytaknęłam 
- Ha! Będzie miał kasztanowe włosy po tatusiu - zaśmiał się cicho 
- Aaa szkoda... w ogóle szkoda, że chłopczyk - zachichotałam 
Rodzice Leo weszli po tym jak skończyłam zdanie...
- O jaki słodziak - powiedzieli równo 
- Stawiasz mi piwko - powiedzieli znów razem 
- No to już 2 piwko - zaśmiała się mam Leo
- No ok niech ci będzie - odpowiedział tata Leo
- Mogę, dacie mi go potrzymać? - zapytała pani Howard
- Tak oczywiście - opowiedzieliśmy równo 
- Tiger!! Stawiasz! - powiedzieliśmy równo 
- To już 2 Tiger! - powiedziałam
- Ha!! Babki zawsze wygrają! Prawda pan.. mamo? - zapytałam 
- Tak, zawsze wygrywamy - odpowiedziała 
//Misiaczek

czwartek, 17 kwietnia 2014

Współczucie

Chciałam wyrazić współczucie mojej koleżance Weronice, która bardzo wspierała mnie i pomagała
pisać opowiadania, mam z nią wspólny tt <<KLIK>> ... Pewnie zastanawiacie się dlaczego jej współczuję?
Dlatego, że 2 lata temu 17-04-2012 o godzinie 20:35 wypadek mieli Maria Krawczyk i Mariusz Krawczyk...
Zabrali ich do szpitala, lecz długo nie pożyli, nawet nie zdążyli się pożegnać. Dzisiaj jest 2 rocznica ich śmierci... Dlatego to piszę, to przykra historia wiem jak to jest nie mieć rodziców, tylko że ja mam mamę, a ojciec ma mnie gdzieś...
Jeszcze raz bardzo współczuję...
//Misiaczek 

wtorek, 15 kwietnia 2014

Rozdział 7 Part 2

W POPRZEDNIM ROZDZIALE

Zaczął się ten najgorszy koszmar w życiu kobiety! Urodzenie dziecka jest trudną sztuką
każda kobieta to powie...
Leo już wrócił i zeszedł prowadząc mnie na dół 
gdzie czekała na mnie i Leo jego rodzicielka, która powiedziała krótki "JEDZIEMY"
pojechaliśmy, dostawałam różne komendy typu "ODDYCHAJ GŁĘBOKO" jedna rzecz
dodawała mi otuchy przezwyciężenia bólu
był to Leo!!
Trzymał mnie mocno za rękę...


Jestem już na porodówce koło mnie pielęgniarki i moja pani ginekolog 
- Dobrze zaczynamy Olivia - powiedziała spokojnie, ułożyłam się w odpowiedniej pozycji (chyba wiecie w jakiej <3 )  
- Przyj - mówiła dalej, Leo był ze mną tam i prawie nie zemdlał
Wydawałam przeróżne odgłosy ( no wiecie <3 ) 
- Już po wszystkim, macie państwo zdrowego synka - o bożę to synek
- Leo!! Halo!! Tu ziemia!!! - machałam mu przed oczami, a o jego minie już nie wspomnę 
- Mamy synka? - zapytał 
- Tak - odpowiedziałam 
Po tym przynieśli mi mojego bobasa, wyglądał tak słodko...





CAŁY ROZDZIAŁ 7
Zaczął się ten najgorszy koszmar w życiu kobiety! Urodzenie dziecka jest trudną sztuką
każda kobieta to powie...
Leo już wrócił i zeszedł prowadząc mnie na dół 
gdzie czekała na mnie i Leo jego rodzicielka, która powiedziała krótki "JEDZIEMY"
pojechaliśmy, dostawałam różne komendy typu "ODDYCHAJ GŁĘBOKO" jedna rzecz
dodawała mi otuchy przezwyciężenia bólu
był to Leo!!
Trzymał mnie mocno za rękę...
Jestem już na porodówce koło mnie pielęgniarki i moja pani ginekolog 
- Dobrze zaczynamy Olivia - powiedziała spokojnie, ułożyłam się w odpowiedniej pozycji (chyba wiecie w jakiej <3 )  
- Przyj - mówiła dalej, Leo był ze mną tam i prawie nie zemdlał
Wydawałam przeróżne odgłosy ( no wiecie <3 ) 
- Już po wszystkim, macie państwo zdrowego synka - o bożę to synek
- Leo!! Halo!! Tu ziemia!!! - machałam mu przed oczami, a o jego minie już nie wspomnę 
- Mamy synka? - zapytał 
- Tak - odpowiedziałam 
Po tym przynieśli mi mojego bobasa, wyglądał tak słodko...
//Misiaczek 



piątek, 11 kwietnia 2014

Rozdział 7 Part I

Zaczął się ten najgorszy koszmar w życiu kobiety! Urodzenie dziecka jest trudną sztuką
każda kobieta to powie...
Leo już wrócił i zeszedł prowadząc mnie na dół 
gdzie czekała na mnie i Leo jego rodzicielka, która powiedziała krótki "JEDZIEMY"
pojechaliśmy, dostawałam różne komendy typu "ODDYCHAJ GŁĘBOKO" jedna rzecz
dodawała mi otuchy przezwyciężenia bólu
był to Leo!!
Trzymał mnie mocno za rękę...
C>D>N