niedziela, 9 listopada 2014

Rozdział 4

Zapraszam na rozdział 4
***


Patrzę w lustro i widzę zupełnie inną siebie posiniaczone uda, biodra i brzuch. Siniaków przestało przybywać, ale pewnie nie na długo. Zakładam puenty i wstaję z podłogi, robie kilka zgrabnych obrotów, znów czuję, że żyję. Taniec to moja pasja, jako mała dziewczynka ćwiczyłam codziennie a teraz?  Nie mam w ogóle siły. Nie mogę już ustać padam na kolana, nie potrafi wstać. Z puent zaczyna cieknąć strużka krwi, ściągam je lekko opatruje palec z którego zaczęła lecieć krew. Kiedy ściągnęłam puenty i wstałam, żeby je odłożyć do mojego pokoju wtargnął Leo. Ja z zamiarem ignorowania go wzięłam wczoraj przygotowany przeze mnie zestaw ubrań i weszłam do łazienki. Umyłam się i owinęłam ręcznikiem podeszłam do lustra i popatrzyłam na bardzo chudą mnie, wyglądałam jak kościotrup i jeszcze te siniaki… Rozczesałam włosy i puściłam je wolno, a te opadły mi swobodnie na ramiona, zrobiłam bardzo lekki makijaż i ubrałam czarne rurki i do tego beżową bluzkę z napisem: Love do całości założyłam czarne conversy i wybrałam kilka bransoletek i długi naszyjnik. Wyszłam z łazienki i o dziwo Leo nadal tam siedział na łóżku i czekał na mnie.
- Co chciałeś? – zapytałam niemal od razu jak go zobaczyłam
- Chciałem porozmawiać
- O czym?
- O tobie
- O mnie? Niby po co?
- Bo twoi rodzice ostatnio powiedzieli… jak jeszcze żyli
- No wyduś to z siebie – poprosiłam
- Powiedzieli… że ty coś czujesz do mnie
- Psi… Nie znasz całej prawdy! – warknęłam
- Jakiej prawy? – zdziwił się
- Takiej, że to moi rodzice kazali mi się do Ciebie stroić, uśmiechać i co gorsza zachęcać żebyś się ze mną przespał! – nie wiedziałam kiedy, a te słowa po prostu ze mnie wystrzeliły
- Naprawdę? No wiesz jakbyś chciała to zawsze mogę Cię przesunąć – uśmiechnął się
- Mój drogi przesunąć to możesz krzesło – odparłam na to
- No nie zaprzeczaj, że by Ci się podobało – pot rzedł bliżej
- Zapomnij – odsunęłam się kawałek a on przyparł mnie do ściany
- Nie mów, że tego nie chcesz – szepnął mi w usta „Raz kozie śmierć” pomyślałam
- Skoro ty chcesz to ja też mogę… - pocałował mnie w szyję
-… ale od jednym warunkiem, twój brat się z tond wyprowadzi – powiedziałam mu patrząc w jego czekoladowe oczy
- Zgoda – zakomunikował i wrócił do pieszczenia mojej szyi, odsunął mnie od ściany i powalił jednym ruchem na łóżko, zaczęliśmy się namiętnie całować nie zaprzeczę jeżeli ktoś powie, że Howard nieźle całuję. Oderwał się ode mnie na chwilę, wstał zamknąć drzwi na klucz. Potem tylko wrócił do całowania mnie. Z każdym pocałunkiem rozumiałam, że jednak coś do niego poczułam od kont wczoraj mnie pocałował.
RETROSPEKCJA
Wieczorem postanowiłam posłuchać muzyki na laptopie było już po 19:00, więc jeszcze miałam sporo czasu zanim odpłynę.  Dzisiejszy dzień był pełen wrażeń, ale nie ważne. Włączyłam właśnie piosenkę Ariany Grande „Problem” zakochałam się w tej piosence. Słuchałam jej kilka razy, tańczyłam jak oni w teledysku. Kiedy wyłączyłam laptopa do mojego pokoju wszedł jak nie kto inny tylko Leo. Nie odezwał się ani słowem podszedł i pocałował oddałam pocałunek, oderwał się ode mnie i wyszedł rzucając tylko jakieś: To dopiero początek.
KONIEC RETROSPEKCJI
To było magiczne, nie wiem sama dlaczego, ale magiczne wtedy zdałam sobie sprawę, że ja coś do niego czuję. Leo jednym, zgrabnym ruchem pozbawił się mojej bluzki, nie chcąc zostać w tyle zrobiłam to samo z jego koszulą w kratkę, miał już ściągnąć mi spodenki, ale ktoś przekręcił zapasowym kluczykiem mój pokój, szybko Leo ze mnie zeskoczył, gdyż dominował nade mną ubrał koszulę i rzucił mi moją bluzkę ubrałam ją, poprawiłam włosy ogarnęłam łóżko i wtedy brat Leo wtargnął do pokoju, Leo nie był zadowolony z obecności brata.
- Braciszku, nie zapomniałeś o czymś? – powiedział do Leo
- O czym ty mówisz?
- O kamerach! Wszystko widziałem! Przecież obiecałeś mi, że Olivia będzie moja!
- Nic Ci nie obiecywałem!
- Obiecywałeś, a teraz chcesz się z nią przespać tylko dlatego, że ona chce!
- Co ty mówisz człowieku! – warknęłam na Cade (tak miał na imię brat Leo)
- To co widziałem!
- Ty wiesz co to życie prywatne?! – zapytałam
- Wiem!
- To czemu trzymasz w ręce płytę z nagraniem z przed 10 minut? – zapytał spokojnie Leo
- A!!! Oboje jesteście nienormalni! – warknął na nas
- Won mi z tond! –krzyknęłam i wskazałam palcem na drzwi, posłusznie wyszedł
- Przepraszam Liv nie powinienem, Cię namawiać, przepraszam Cię za wszystko co Ci zrobiłem wiem, że wyrządziłem tobie krzywdę, ale byłem zmuszany, teraz jak nie ma twoich rodziców mogę to zmienić – powiedział
Narrator

Blondynka wierząc w słowa bruneta mogła spać spokojnie, ale nie wiedziała, że brunet kłamał i ma w zanadrzu coś co zmieni jej życie…
***
Nowy rozdział już niedługo! 
~Truskawkowy Ninja

sobota, 25 października 2014

Rozdział 3

Zapraszam na rozdział 3
***



- ...To są moi rodzice i brat
Następnego dnia, pierwsze co przyszło mi na myśl to przepiękny cytat, który mama powiedziała mi go jeszcze przed tym jak kompletnie się zmieniła cytat ten brzmiał tak: „To boli ,nie ma nikogo .Nie możesz odejść bo chcesz im pokazać, nawet jeśli wszyscy już w ciebie zwątpili pokaż im ,że się MYLILI Uczę się co zrobić by nie upaść .Od środka mnie już nie ma ,ostatnio więcej się uśmiecham ale ten uśmiech nie jest szczery wież mi, bo uśmiech wroga denerwuje najbardziej ,bo jak bym powiedziałam im że się rozpadłam to bili by brawo ,ale jestem silna idę przed siebie .Sama bo sama ,może kiedyś tego jedynego odnajdę. Wieżę w lepsze jutro...” to piękny cytat, wtedy jeszcze nie wiedziałam, że moje życie zmieni się w ten sposób. Wtedy dziesięć lat temu zrozumiałam jak bardzo się wtedy pomyliłam myśląc, że wszystko będzie kolorowe i takie same jak te lata wcześniej, byłam głupia, kiedy przebiją mnie te myśli mam chęć zacytować kolejny cytat: „Po prostu daj mi powód, żeby moje serce nie przestało bić” szczerze mówiąc to moje życie wywróciło się do góry nogami chciałabym teraz wyjść na świeże powietrze i pooddychać nim… ale nie mogę siedzę tu już okrągłe 10 lat wiem, że się powtarzam, ale takie życie jest trudne, mam chęć sama do siebie powiedzieć „ŻYJESZ?” na to pytanie nie znam odpowiedzi, normalny człowiek chodzi teraz po mieście i robi zakupy. To wydaje się śmieszne, ale ciekawe co robi teraz Howard bo najwidoczniej kłóci się z rodzicami, nagle Leo wchodzi do pokoju i podaje mi szklankę, pustą szklankę.
- Weź szklankę – powiedział
- Wzięłam i co? – odpowiadam
- Upuść ją… - odparł
- Rozbiła się, co dalej?
- Teraz ją przeproś i zobacz, czy się pozbiera – mówi i wychodzi tak jak wszedł
Nie mam pojęcia co to miało znaczyć… Wracając do moich przemyśleń czasami mam tak, że mam przeczucie, że nigdy nie pokocham drugiej osoby jeżeli mam to podkreślić to proszę piękny i wzruszający cytat: „Brakuję tylko jednej osoby, a czujemy się tak, jakby nie było całego świata wokół nas”. Teraz drzwi otwierają się ponownie.
- Czego chcesz? – pytam Howarda, a on jak gdyby nigdy nic.
- Zakochałem się doradzisz mi? – zapytał
- Zamiast się nieszczęśliwie zakochiwać  jebnij głową w ścianę… - zrobiłam pauzę
- …Mniej boli – dokończyłam, on tylko wyszedł i zatrzasnął mocno drzwi, ale znów się otwierają
- Ale ja naprawdę się zakochałem – mówi
- Zakochałeś się to się zakochałeś, ale po chuj drążysz temat!? – pytam
- Czemu ty taka zła? – zapytał się mnie

- Czemu? Nie wiem czy wiesz, ale ja nigdy się nie zakocham! Nie mam do tego warunków! Od 10 lat nie wychodziłam na zewnątrz! Niby jak mam się zakochać! Tylko dlatego jestem zła ja po prostu… nie mogę tak żyć! – mówiąc to zaczęłam mocno płakać, Howard podszedł do mnie i mocno przytulił nie protestowałam potrzebowałam tego, bardzo mocno, kiedy już się uspokoiłam Leo wyszedł. Mi pozostało znowu rozmyślanie i w tym wykorzystywanie poszczególnych cytatów.
***
Znowu krótki, ale czwarty już niebawem, czyli o 19 jutro ♥.
Przepraszam, że rozdział ten pojawił się nie w tym terminie co przewidywałam ♥.
Do następnego!
~Truskawkowy Ninja

poniedziałek, 20 października 2014

Rozdział 2

Zapraszam na rozdział 2
***


Budzenie się z łzami w oczach to dla mnie od kilku dni norma, zaczęłam coraz częściej sięgać po żyletkę, a to tylko dlatego, że kilka dni temu w okropnym wypadku samochodowym zginęła moja mama wraz z ojcem. Jestem kompletnie załamana, chociaż oni mnie nie kochali ja ich bardzo. Leo niestety nie pozwolił mi iść na pogrzeb choć bardzo chciałam. W końcu powiedziałam dość! Od niedawna zaczęła mu mówić co mi ślina na język przyniesie. Teraz coraz częściej mnie dotyka i biję, a co gorsza i co jest troszkę śmieszne… szantażuję mnie! Kilka dni rozmyślam jak zwiać z tego miejsca, ale on jest na wszystko przygotowany. Teraz jak co dzień rano podchodzi do mnie i coś chce.         
- Mała! Wstawaj! – ryknął na mnie
- Nie marudź Howard! – warknęłam
- Ej, ej! Nie rozpędzaj się… ZNOWU
- Bo co mi zrobisz?
- Już ci mówiłem, że ty jeszcze nie wiem na co mnie stać!
- No nie! I nie uwierzysz chce się dowiedzieć!
- Tak? Jesteś pewna? – podszedł do mnie
- No tak, ale kto powiedział, że teraz? – powiedziałam
- No fakt! Pokaże Ci to na wieczór
- No super! Czyli się rozumiemy?
- Dokładnie… SŁOŃCE
- Możesz wyjść kotku, bo ubrać by mi się wypadało – uśmiechnęłam się szorstko
- Oczywiście kwiatuszku
- Ty czasem nie przesadzasz? – zapytałam
- Nie… a czemu?
- A nic… -  miałam już podejść do toaletki, gdy poczułam zimne wargi na moim policzku
- Powiedź kiedy się ubierzesz – szepnął mi do ucha
- Spoko – usiadłam na stołeczku przy toaletce i zaczęłam rozczesywać włosy kiedy usłyszałam silny trzask drzwiami i krzyki dochodzące z dołu. Mało mnie to interesowało, więc zaczęłam myśleć co założyć, żeby zwrócić uwagę Leo… czekajcie! Co ja pomyślałam? „(…) żeby zwrócić uwagę Leo”. Ja już czasami przesadzam, mniejsza o to wyjęłam z komody następujące urania:  czarne, materiałowe spodnie – przewiewną i prześwitującą bluzkę z napisem „Forever” w kolorze mięty – specjalnie, różowy neonowy stanik – różowe neonowe converse. Kiedy ubrałam się w to co przed chwilą wymieniłam zaczęłam, znowu przeczesywać włosy, bo zakładając bluzkę trochę je rozczochrałam. Mimo tego, że rodzice nie żyją postanowiłam spełnić ich prośbę, czyli to żebym umawiała się z Howardem. Podłączyłam lokówkę do pobliskiego gniazdka, po nagrzaniu się lokówka była gotowa zrobić z moich włosów coś pożytecznego, czyli typowe loki. Po zrobieniu fryzury wzięłam się do pomalowania mojej twarzy. Nałożyłam na buzię najzwyklejszy fluid i puder, rzęsy podniosłam wysoko tuszem do rzęs, zrobiłam kreskę, pomalowałam powieki na ciemny kolor, na koniec usta pokryłam malinowym, błyszczącym błyszczykiem. Kiedy byłam gotowa rzuciłam się na łóżko, kto by pomyślał, że sprawy potoczą się tak szybko. Z przemyśleń wyrwał mnie głos Leo.
- Liv pozwól, że Cię przestawię. To są…
***
Ha ha no to teraz zakończenie dla tych co przeczytali prolog J.  Przepraszam bardzo, ale to bardzo, że rozdział jest niestety krótki… ale długość rozdziału spowodował mój wyjazd na weekend. Rozdział pojawia się wcześniej, więc powinniście być zadowoleni. Następny rozdział i jego datę oraz godzinę jest w aktualnościach J. Jeżeli chcecie się o coś zapytać to Nick to mojego aska brzmi następująco: roszpunka81. Mam do was prośbę komentujcie rozdziały to mnie bardzo motywuję J.Do zobaczenia!
                                      ~Truskawkowy Ninja                                    

niedziela, 12 października 2014

Rozdział I

Zapraszam na Rozdział I
***

Jego profesjonalny wzrok złości, powoduję u mnie dreszcze. Niby odkąd pamiętam nie uśmiechnął się ani razu, jest zamknięty w sobie to widać, jest również bardzo pewny siebie. Chodzi cały czas po pokoju i pilnuję mnie żebym nie zwiała... A kim właściwie jestem? Jestem Olivia Holt zamknięta w sobie osiemnastolatka, która za niecałe 2 miesiące zaczyna dziewiętnastkę, jestem zamkniętą w czterech ścianach nastolatką. Przez okrągłe dziesięć lat nie wiem co to powietrze i jak się nim oddycha, nie wiem już nawet jak zmieniają się pory roku co mnie jeszcze bardziej upokarza. Trzymam teraz w ręku ostrą, długą żyletkę żeby móc za chwile wbić sobie w udo. Kiedy to zrobiłam pilnujący mnie człowiek zakpił ze mnie i się zaśmiał. Codziennie wkurzało mnie to, tnę się od pięciu lat, a on cały czas się tak zachowuję! Kiedy na moich udach pojawiły się po cztery równe kreski zaprzestałam wpijać ostrze w ciało, teraz wystarczyło poczekać aż krew troszkę przyschnie i potem to wszystko obmyć w zimniej i śmierdzącej wodzie. Zabawne, on słynny szef gangu mojego ojca mimo, że ma on dwadzieścia lat zachowuję się jak dzieciak. Dupny, pewny siebie wielki debil to są właśnie podstawowe informacje na temat jego charakteru. Howard, a właściwie Leo Howard pilnuję mnie w dzień i w nocy. Teraz podchodzi do mnie, ja niestety nie wiem o co chodzi, otwieram usta żeby coś powiedzieć, ale nie mogę coś w środku mnie zaklinowało, że żadne słowo nie wyleci w moich ust. Podchodzi coraz bliżej, jest już przy mnie otwiera usta i mówi do mnie:
- Trzymaj mała! - rzuca we mnie kawałkiem suchego chleba - Zeskrob tylko tą pleśń z wierzchu! - powiedział i zaśmiał się Podszedł do mnie jeszcze bliżej i bliżej nasze ciała dzieliła tylko warstwa ubrań.
- Słodka jesteś - mruknął, przejeżdżając ręką po moich włosach, byłam sparaliżowana nie mogłam nic zrobić bałam się go. Jego ręce zjechały na moje uda, kucnął i przyjrzał się raną, które sobie zrobiłam.
- Odkażę je, bo jeszcze coś się stanie i twoi rodzice mnie zabiją - powiedział szorstko 
- Nie odezwiesz się do mnie? - zapytał łapiąc mój podbródek i podniósł lekko 
- A niby czemu mam się do Ciebie odzywać? - zapytałam nieśmiało 
- No w końcu! Masz śliczny głosik, ale proszę mów troszkę śmielej - powiedział uśmiechając się, właśnie UŚMIECHAJĄC SIĘ! 
- Boisz się mnie? - dodał po chwili
- Ja... - jąkałam się - Ja... się Ciebie nie boję. - mruknęłam 
- Ta... - powiedział po czym zaczął przemywać moje cięcia na nogach 
- Ałł... - syknęłam 
- Spokojnie. - zaśmiał się 
- No rzeczywiście tutaj to śmiechu! - krzyczałam 
- No już... no i na przyszłość bez nerwów - powiedział i skończył przemywać rany
- Spoko, jeżeli wypuścisz mnie na świeże powietrze!!! - krzyknęłam 
- Ciszej pokrako!... - no tak stary Howard wrócił 
- Ładnie do mnie mówisz... no nie powiem - powiedziałam zła
- Ty jeszcze nie wiesz na co mnie stać! - krzyknął i popchnął mnie na moje niewygodne łóżko i wyszedł. To już chyba czas żebym wam opisała jak wygląda mój pokój. Ściany są szare i poobdzierane, łóżko jest drewniane i niewygodne stoi w prawym rogu pokoju, a w lewym zaś widać kryjówkę myszy, którą nazwałam Maddie. Na jednej ze ścian wisi lustro, a na nim poprzyklejałam parę zdjęć, pod lusterkiem, poobdzierana komoda, a na niej zdjęcia w ramkach mój telefon i laptop. Pomyślicie sobie, że ktoś jest głupi i dziwny, że dał mi do "więzienia" telefon i laptop, ale to jakoś wybłagałam. W całym pokoju jest ciemno, bo nie ma okien i muszę mieć cały czas oświecone światło, natomiast na podłodze walają się moje książki do czytania i moje ubrania, które powinny być w komodzie. Leżały tam też moje baletki do baletu i sukienką. No właśnie czas się przebrać! Podeszłam do komody i otworzyłam jedną z drzwiczek, które cicho zaskrzypiały. Wyciągnęłam z szafki czerwony zestaw, który natychmiast ubrałam wybrałam koszulę w kratę, spodenki ze skóry i czerwone converse. Włosy upięłam w niesfornego koka i zrobiłam lekki makijaż. Tatuś i mamusia każą mi się stroić do Howarda, a ja się boję najgorszego, że oni każą mi z nim być! To by była masakra. Kiedy wszystko zrobiłam koło siebie i posprzątałam "pokój" postanowiłam wyrzucić za drzwi ten obleśny chleb z pleśnią, który Howard wręczył mi godzinę temu. Do mojego pokoju nagle wpadł Howard i powiedział coś co mi nawet nie przeszłoby przez gardło czułam, że mam łzy w oczach, które powoli leciały mi po pliczkach. Dowiedziałam się, że...
***
No i jest I rozdział muszę przyznać, że nie za bardzo mi się on podoba, ale podoba mi się końcówka. Rozdział długawy, z czego jestem zadowolona. Rozdział drugi, trzeci i czwarty i jego daty pojawiły się już w "Aktualnościach". Bym zapomniała rozdział dla Lexi, bo to ona jeszcze komentuję moje rozdziały.  Rozdział nie sprawdzany! Pojawia się przed 12 :).
~Truskawkowy Ninja 

sobota, 11 października 2014

Prolog

Zapraszam na prolog.
***

Ukryta w czterech ścianach całe 10 lat, zamknięta od małego dziecka, dziewczyna nie wie co to nawet powietrze... Nigdy nie była na dworze, nie wie co to przyjaźń ani miłość. Zapytacie pewnie czy rodzice ją kochali. Otóż nie! Ona była zamknięta przez nich... Nigdy nie doznała matczynej miłości, tylko kilka razy miała dobry kontakt z ojcem, ale kiedy pojawił się on... kontakt się urwał. Ten człowiek wywrócił wszystko do góry nogami, życie nastolatki z każdym dniem staje się trudniejszcze. Dziewczyna o bląd włosach powoli zatacza smutek z żyletką w ręku, nie ma dnia i nocy odkąd się pojawił, żeby ona nie przejechała sobie po ręce ostrą żyletką. Ciepła krew z jej żył płynęła codziennie po ciele brązowookiej. Kiedy chce uciec on ją biję... zatem ona nie wie co już ma robić, lecz z czasem to się zmienia... sprawy potaczają się jeszcze gorzej niż przedtem! Teraz już naprawdę koniec! Rodzice blondynki giną w wypadku samochodowym, choć oni jej nie kochali to ona za to ich bardzo mocno. Teraz wszystko przychodzi z trudem, już naprawdę nie może sobie poradzić z brązowookim. Po paru miesiącach jego rodzice zastępują jej rodziców... ale nie są tacy sami jak jej... oni są łagodni i wyrozumiali potrafią pokochać blondynkę, co odwraca dobre stosunki z ich drugim synem, który wprowadził się razem z nimi, jest po prostu na nią wściekły... Naprawia stosunki ze swoim bratem, który nienawidzi blondynki od zawsze i planują zemstę... Czy wszystko potoczy się planem chłopaków? Czy blondynka zdoła uciec i poznać przyjaciół? Tego dowiecie się czytając "She loves him, but he did not ... Do you long remain so?"
***
Tytuł zmieniam, bo tamten jest do tamtego opowiadania czyli, że znika "Życie wcale nie jest złe", a na to wskakuję "She loves him, but he did not ... Do you long remain so?". Czekam na wasze komentarze i pamiętajcie to mnie bardzo motywuję.
~Truskawkowy Ninja

Ja...

Ja was bardzo przepraszam, ale to opowiadanie nie zostanie skończone, ponieważ postanowiłam napisać nowe. To znaczy ja tych rozdziałów nie usuwam, tylko teraz wszystko pojawi się od nowa czyli nowy prolog, nowe rozdziały, nowe postacie zagoszczą na tym blogu. Jestem obecnie na kończeniu prologu, więc wszystko możliwe, że dzisiaj pojawi się prolog, a jutro I rozdział.
Także kończę to opowiadanie i piszę nowe na tym blogu... Do zobaczenia i pozdrawiam.
~Truskawkowy Ninja

sobota, 27 września 2014

...

Kochani niedawno założyłam nowego bloga
jest już na nim:
prolog
Także mam nadzieje, że skomentujecie i będziecie to czytać.
W środę bądź w czwartek pojawi się III rozdział... Do zobaczenia i pozdrawiam
~Truskawkowy Ninja 

Rozdział 14

Cody! Miał poszarpane ubranie, wory pod oczami i był cały poobijany! Strasznie zrobiło mi się go żal, podbiegłam do niego.
-  Cody braciszku co się stało? – zapytałam
- Mama i tata – wydukał
- Co oni Ci zrobili – zapytał Leo
- Pobili mnie, bo powiedziałem, że nie pozwolę im ukraść waszego dziecka
- Żartujesz sobie Cody! – warknełam, dotykając raminia Leo
- No właśnie nie! Zabierajcie z tąd dziecko i wyjedźcie oni już tu jadą! – krzyknął  
-  Mamo szybko pakuj rzeczy Alex’a – powiedział Leo do mamy
- Oczywiście słodnko – odpowiedziała i pędem pobiegła w stronę pokoiku Alex’a
- Leo ty skapój najpotrzebniejsze rzeczy do prodróży, a ja spakuje nasze ubrania – powiedziałam w połowie drogi do schodów
- Jasne – odpowiedział i zginął z mojego punktu widzenia
Popędziłam do naszej sypialni, wziełam 4 walizki stojące w szafie i zaczełam pakować. Po dziesięciu minutach wszystko było gotowe i każdy z nas stał na korytarzu.
- Cody? Może będze lepiej jak pojedziesz z nami? – zapytałam mojego brata
- A mogę?
- Jasne!
Po pięciu minutach wszystko było już w bagażniku samochodu Leo, wsiedliśmy i pojechaliśmy jak najdalej od Los Angeles. Od teraz zaczyna się zupełnie nowe życie…
2 lata później
W Polsce jesteśmy już dwa lata, Alex nauczył się już chodzić i płynnie mówić, jestem zachwycona.
Leo znalazł pracę i jest szefem  firmy „One,two…”. Ja zaś wynajęłam opiekunkę dla Alex’a i postanowiłam również poszukać pracy. Rzuciliśmy aktorstwo dobry rok temu, ale to nie oznacza, że

paparatzzi nie zawraca nam głowy. Muszę przyznać, że odkąd nasi przyjaciele się do nas wprowadzili jest zupełnie inaczej hmm… tak weselej! Nagle do naszych drzwi frontowych zadzwonił dzwonek szybko pofbiegłam do drzwi i zobaczyłam moją mamę! Jak ona mnie tu znalazła?... 
____________________________________________________________________
Przepraszam, że rozdział taki krótki i z błędami, ale chciałam nadrobić zaległości...
Nie wiem czy ktoś jeszcze czuta te pomyję, ale cóż.
~Truskawkowy Ninja 

środa, 20 sierpnia 2014

Pamiętacie jeszcze o mnie?

Tak się teraz, po dodaniu rozdziału zastanawiam czy wy w ogóle o mnie pamiętacie? 
Przez jakiś czas zawiesiłam bloga bez poinformowania... PRZEPRASZAM! 
I każdy z nas mógłby zapomnieć... Nie komentowałam waszych wspaniałych opowiadań, bo po prostu nie miałam na to czasu. Sami wiecie jak było pod koniec roku szkolnego? Wycieczki, ostatnie ważne sprawdziany, zakończenie roku... A w wakacje jest jeszcze gorzej! Wczasy, odpoczynek, każdy z nas wie co to znaczy... Na wakacje internet dla mnie (w połowie) nie istnieje! Więc teraz jak zacznie się rok szkolny. Zacznę dodawać rozdziały tak jak na początku tego bloga.
I proszę komentujcie to bardzo mnie motywuję... Do zobaczenia 
#Misiaczek 

Rozdział 13

Nagle... się obudziłam! Zrozumiałam, że moje zachowanie 
zmieniło się tylko w mojej BUJNEJ wyobraźni! 
Ucieszyłam się jak głupek... po czym uznałam, że jestem zboczona! 
Jak ja mogłam pomyśleć o czymś takim! To był brzydki i paskudny sen, następnym razem przed uśnięciem 
pomyślę o jednorożcach w krainie cukierków!
Wstałam z łóżka i powędrowałam do łazienki... biorąc po drodze wcześniej przygotowany prze ze mnie
strój... Wzięłam 15 minutowy, orzeźwiający prysznic. Po ubraniu się i wysuszeniu,
postanowiłam wymyślić nową fryzurę. Wzięłam włosy w rękę i zaczęłam rozczesywać, w następnej kolejności, chwyciłam bibułkę i pofarbowałam nią końcówki włosów.
Kiedy moje włosy dobrały odpowiedni kolor (brązowy), chwyciłam lokówkę i je pokręciłam.
Byłam zaszokowana! Nie miałam bladego pojęcia, że zdobędę taki efekt!
chcą czy nie chcą, wzięłam mojego iPhone i włożyłam
go do torebki z ćwiekami. Zeszłam po schodach na dół gdzie czekała na mnie mama Leo i on sam.
- Gdzie maluszek? - zapytałam
- Tutaj - powiedziała pani Howard i wskazała palcem na Leo z dzieckiem na rękach
- Oooo... Chodź do mamusi - powiedziałam słodko
Leo podał mi Alex'a
- Co malutki? - zapytałam
a on na to tylko
- Gugu! Ma... Mama! - powiedział
Ja otwarłam buzię ze zdziwienia
- No dzieciaki! Teraz czekać aż zacznie chodzić i powie tata - powiedział pan Howard, który
błyskawicznie znalazł się w kuchni w której przebywaliśmy
- Kochani a kiedy wy w ogóle zostaniecie parą? - zapytałam mama
- Yyyy... - jąkaliśmy się
- Wszystko w swoim czasie - sytuacje wyprostował tym razem Leo
zdziwiłam się, bo to zawsze była moja działka :)
- Leo może zabierzemy malucha na spacer? - zapytałam
- No ok tylko... - przerwał i pokazał palcem na okno
Roiło się tam od reporterów...
- To może jednak nie - powiedziałam
- No może... - poparł mnie
Głodna jestem... postanowiłam coś upichcić!
- Kto jest głodny? - zapytałam
Wszyscy podnieśli ręce, nawet maluszek, któremu rączkę podniósł Leoś
- Haha... - wszyscy zaczęli się z tego śmieć
Po czym nastała niezmierna cisza... A nasz maluszek wydał dziwny odgłos typu
"Feeee"
- Ok - stwierdziłam
Niespodziewanie zadzwonił dzwonek do drzwi... Leo poszedł otworzyć
mina mu zrzedła kiedy zobaczył kto stanął w progu drzwi domu Howard'ów... Tym kimś był/była...
________________________________________________
Cześć Kochani! Wróciłam!
Mamy pierwsze słowa malucha tylko czekać na związek Liv i Leo i pierwsze kroki Alex'a :)
Do zobaczenia!


sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział 12

CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!! 
_____________________________________________
- Hahaha nie wieżę że się nabrali Leoś - powiedziałam 
- No widzisz laleczko - odpowiedział mi'
- Mój ty pysiu słodki misiu - powiedziałam słodko 
- Kotek, może lepiej naszykuj się na imprezę i nie zakładaj
takich słodkich ubranek, masz wyglądać jak prawdziwa 
suka rozumiesz lala? - zapytał tłumacząc mi 
- Oczywiście - powiedziałam 
W sumie to odpowiada mi takie życie, przestaje udawać i robię się 
na prawdziwą sukę i dziwkę w jednym.
Umyłam się, ubrałam, uczesałam i umalowałam ostro.
- No już jestem gotowa - powiedziałam wchodząc do pokoju
- To super moja suczko - powiedział uwodzicielsko 
I dotknął moją zakrytą kobiecość... 
- Nie rozpędzaj się kotku, po imprezie się zabawimy - powiedziałam uwodzicielsko 
- Bardzo bym chciał teraz - powiedział i podniósł mnie do góry, dodam jeszcze
że jeszcze nie zabrał z mojej kobiecości ręki
- Ohhh... Proszę chodźmy już - powiedziałam wzdychając 
- No dobrze - odstawił mnie na ziemię 
Jesteśmy już na imprezie, podbijamy cały parkiet 
To znaczy ja bo Leo stoi w miejscu, a ja się o niego ocieram...
Co chwilę łapał mnie za tyłek... mi to najbardziej się podobało...
- Leo chodzi napijemy się - powiedziałam 
- Dwa razy proszę - powiedział do kelnerki, która chodziła z tacą i miała około 50 cm szpilki
na sobie ja nawet nie wiedziałam że takie istnieją muszę sobie takie kupić!!
- Kochanie może pójdziemy już do domu, albo nie! Do hotelu! - powiedziałam ciągnąc
go za koszulę do siebie...
- Dobrze wiem o co ci chodzi - powiedział szeptem i musnął moją szyję 
Jesteśmy już w hotelu, Leo wynajął pokój i poszliśmy do niego.
Całował mnie to po ustach, to po szyi, zaczął zdejmować moją krótką
bluzkę, nie pozostałam mu dłużna i ściągnęłam jego koszulę... Zaczął ściągać moje spodenki, ja 
po raz kolejny nie pozostałam mu dłużna i ściągnęłam jego spodnie.
Oboje pozostaliśmy w samej bieliźnie, Leo błądził po moich plecach, aż 
w końcu znalazł zapięcie od mojego stanika, rozpiął go 
i zdjął ze mnie. Całował mnie po piersiach i przygryzał sutki, ja tylko
wzdychałam... i mruczałam czułam się jak w niebie...
Powoli dojechał do moich pośladków i ściągnął mi majtki, nie miałam już nic na sobie
jego ręka po raz kolejny dziś wsunęłam mi miedzy nogi, tym razem 
czułam malutki ból... Ściągnęłam mu bokserki... on błyskawicznie odskoczył ode mnie
i podszedł do swoich spodni wyciągnął gumkę i założył ją...
Podszedł do mnie i popchnął mnie na łóżko, po chwili ciszy
wszedł we mnie poruszał się tak szybko, że nie mogłam pohamować 
jęków i wzdychania... w końcu zmęczył się i opadł bezbronny na łóżko.
Usiadłam na nim okrakiem i całowałam jego wyrzeźbioną klatę...
Doszłam do brzucha i w końcu na... (no wiecie co.... no tego no...) i wzięłam 
go do ust, tak jest zrobiłam mu loda, po tym smacznie oboje zasnęliśmy...
_________________________________________________
Jest oto moja erotyczna wersja Leolivii mam nadzieję, że się podoba!
2 komentarze = next 
//Misiaczek 


wtorek, 22 kwietnia 2014

O mój boże!!!!!!

Bardzo wam dziękuję mamy już 1005 wejść!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jejeje!! Nie mogę się nacieszyć, a na tym blogu nie jestem długo :)
No po prostu LOVCIAM!!!!
POSTY!!!
21 kwi 2014, Komentarze: 6
25
19 kwi 2014, Komentarze: 4
16
21 kwi 2014, Komentarze: 2
14
15 kwi 2014, Komentarze: 4
13
17 kwi 2014
5











Liczba wyświetleń dzisiaj
57
Liczba wyświetleń wczoraj
76
Liczba wyświetleń w ostatnim miesiącu
566
Łączna liczba wyświetleń
1 005

Wykres najpopularniejszych krajów wśród przeglądających bloga
WpisLiczba wyświetleń
Polska
824
Niemcy
99
Wielka Brytania
43
Stany Zjednoczone
36
Holandia
3

Rozdział 11

Zobaczyłam moją matkę!!! Nie ona mnie nie zabierze z tond!!!!
- Witaj blondi!! Chciałam Ci tylko powiedzieć,
 że jak nie oddasz dziecka do adopcji
to ja je zabiorę i utopię bądź zabiję.... Więc papatki kochana smarkulo!! - powiedziała i wyszła
Ja zaczęłam płakać... Leo próbował mnie uspokoić... na marne nikt
nie wiem jaka jest rola matki
 do puki nie urodzi dziecka <3
No nie wiem może się tak zmienić na trochę zobaczyć jak to jest mamą, która ma w dupie swoje dziecko?
Oczywiście, że tak zrobię wtedy
 moja matka nie będzie chciała go zabrać...
Wszystkie obowiązki spadną na Leo tak!!!!! Brawo Liv! Jesteś geniuszem!!!!!!
- Odsuń się!!! - krzyknęłam w stronę Leo i odepchnęłam go 
- Idziemy na jakąś imprezkę dziś wieczorem zabawimy się? - zapytałam przeżuwając gumę
do żucia jak lala. 
- No ok - powiedział uwodzicielsko 
- A może panna Liv dołączy do mojego gangu? - zapytał
- Ok - odpowiedziałam 
- A teraz trzeba upchnąć bachora na zawsze do twoich rodziców - powiedziałam
- No a jak - powiedział 
- Ej matka!!! - krzyknął Leo
- Słucham? - zapytałam
- No bo wiesz my jesteśmy za młodzi na opiekowanie się dzieckiem więc
pomyśleliśmy, że to wy będziecie wychowywać 
go jak własne dziecko co wy na to? - zapytał Leo
- Dobrze synku skoro tak - powiedział pan Howard 
- Tak to dobry pomysł - powiedziała pani Howard 
__________________________________________________________
I jest 11 rozdział!!
1 komentarz = 12 rozdział 
//Misiaczek 

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Rozdział 10

Nagle... nasze usta złączyły się bardzo lekki i kojącym pocałunku 
Dawno nie czułam takiej presji dlaczego się tak czuję?
Poczułam jak obejmuję moją smukłą talie ja zaś zarzuciłam swoje ręce na jego szyje 
i przyciągnęłam go do siebie
Przeszedł z pocałunkami na moją szyję, doszedł do obojczyka i zostawił na nim 
malinkę, która była bardzo widoczna, przy tym lekko
jęknęłam, a on jak
głupi się uśmiechnął, całował mnie tak namiętnie, że każda 
dziewczyna by nie wytrzymała 
tego, że po pierwsze mam dziecko z Leo i teraz czuję się jak w niebie z Leo...
- Leo - zamruczałam 
- Hmmm... - powiedział i przerwał na moment pocałunek 
- Moje kanapki i woda! - już trochę podniosłam głos, a tylko przeklną pod nosem
i wyszedł...
- Tak szybko się nie dam Leo - szepnęłam do siebie
Rano obudziły mnie promienie słońca otworzyłam oczy a światło czym było słońce 
mnie raziło... Ledwo zeszłam z łóżka... słyszałam jak 
szumi woda w łazience 
czyli Leo tam jest, ooo boże jaki z niego dzieciak 
porozrzucał ubrania i zostawił no tego już za wiele ja mam jeszcze dziecko Alex'a!
A właśnie muszę do niego iść i nakarmić.
Poszłam do niego i nakarmiłam położyłam do łóżeczka i wyszłam Leo już 
wyszedł z łazienki więc śmiało mogłam do
Ubrałam się tak jak miałam i Mira mnie uczesała ja potem
zrobiłam sobie lekki makijaż 
wyszłam z łazienki gdzie czekała na mnie nie miła niespodzianka...
_____________________________________________________
No kochane jest i 10 rozdział 
boję się, że będę musiała dzisiaj napisać 11 rozdział...
Ale i tak mam już napisanego go w połowie...
Rozdział dedykuję 
WIKTORII K.
Wynagrodziłam Ci twój zawał kochana <3
Co do rozdziału 
zadowolona nie jestem! Jest o niczym jest drętwy
i nudny... 

 1 komentarz = 11 rozdział 

//Misiaczek 

Rozdział 9

- Może Pani już wrócić do domu z małym - powiedział lekarz wchodząc do sali w której
leżałam 
- Bardzo dziękuję - odpowiedziałam i wstałam, było mi ciężko ale miło
zobaczyć
 już swój normalny brzuch 
- Leo jak zajedziemy do domu musimy poważnie porozmawiać - powiedziałam
- Mam jeszcze jedno pytanie Pani Holt... Jak dała Pani na imię dziecku? I jak ma na nazwisko - zapytał jeszcze
- Alex... - powiedziałam 
- Alex Howard - powiedział Leo 
Ja popatrzyłam na niego jak na wariata... nie myślałam,
 że da naszemu dziecku nazwisko 
a tak w ogóle myślałam że mnie i Alex'a zostawi.
- Dobrze, ooo widzę, że maluch bardziej podobny do taty - powiedział kiedy skończył zapisywać 
- No to widome, tatuś miał w tym najwięcej roboty - powiedział Leo 
Mi od razu przypomniało się to zdarzenie 
- No tak fakt - powiedział lekarz i wyszedł 
- Przepraszam Liv, że to przypomniałem, ale co miałem powiedzieć? - powiedział ze smutkiem 
patrząc na mnie 
- Nie szkodzi - powiedziałam 
- Zresztą powiedziałeś prawdę!! - zaśmiałam się 
- Heh no wiesz - powiedział 
- Dobra dzieciaki jedziemy, trzymaj małego Olivia i jedziemy, Leo weź rzeczy ( czt. ubrania ) Liv - powiedziała mama Leo 
Jestem już w domu i każą mi odpoczywać no normalnie foch z przytupem 
- LEO!!!!!!! - darłam się 
- Hmm? - zapytał 
- Przynieś mi proszę szklankę wody - powiedziałam słodko
- Ok - powiedział i wyszedł 
- LEO!!!!!!!!!! - krzyczałam znowu 
- Ludzie co??! - wysyczał wchodząc do pokoju 
- I jeszcze przynieś mi hmmm... Kanapki... tylko dobre! - powiedziałam
pewna siebie 
- Ok! Jesteś pewna, że to wszystko? - zapytał 
- Tak kochany - powiedziałam
- A od kiedy ty mówisz do mnie kochany? - zapytał znowu 
Patrząc na mnie tym pięknym spojrzeniem 
A ja na niego:
- Masz piękne oczka - powiedział 
- Wiem wiem - powiedziałam popatrzyliśmy sobie głęboko w oczy i nagle...
_________________________________________________________________________
No i tak prezentuję się 9 rozdział, który dedykuję wszystkim 
czytelnikom, a najbardziej tym co komentują, mam prośbę jak czytacie to 
zostawicie po sobie komentarz to mnie bardzo
motywuję 
1 komentarz = rozdział 10 
//Misiaczek 

niedziela, 20 kwietnia 2014

sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział 8

- Leo?? Jak go nazwiemy?? - zapytałam 
- Nie nie wiem - odparł na to
- Może Frank? - zapytałam
- Nie! - odpowiedział
- Feliks? - znów zapytałam
- Nie! - odpowiedział 
- Oskar? - powiedziałam
- O w życiu! - oparł
- Patric? - zapytałam
- Masz inne propozycje? - zapytał
- No może jeszcze Alex - powiedziałam 
- No dobrze Alex, mały Alex jak słodko - powiedział
- Możesz dać mi go na ręce? - zapytał
- Oczywiście - podałam mu malucha 
Pewnie zastanawiacie się jak wygląda? Otóż tak: 
Małe słodkie dziecko, oczy po obojgu rodziców ( no co? jak miałam napisać oboje mają czekoladowe oczka, swoją drogą są słitaśne <333 )
- Jest piękny - szepnął, bo maluszek już spał 
- Nooo... - przytaknęłam 
- Ha! Będzie miał kasztanowe włosy po tatusiu - zaśmiał się cicho 
- Aaa szkoda... w ogóle szkoda, że chłopczyk - zachichotałam 
Rodzice Leo weszli po tym jak skończyłam zdanie...
- O jaki słodziak - powiedzieli równo 
- Stawiasz mi piwko - powiedzieli znów razem 
- No to już 2 piwko - zaśmiała się mam Leo
- No ok niech ci będzie - odpowiedział tata Leo
- Mogę, dacie mi go potrzymać? - zapytała pani Howard
- Tak oczywiście - opowiedzieliśmy równo 
- Tiger!! Stawiasz! - powiedzieliśmy równo 
- To już 2 Tiger! - powiedziałam
- Ha!! Babki zawsze wygrają! Prawda pan.. mamo? - zapytałam 
- Tak, zawsze wygrywamy - odpowiedziała 
//Misiaczek

czwartek, 17 kwietnia 2014

Współczucie

Chciałam wyrazić współczucie mojej koleżance Weronice, która bardzo wspierała mnie i pomagała
pisać opowiadania, mam z nią wspólny tt <<KLIK>> ... Pewnie zastanawiacie się dlaczego jej współczuję?
Dlatego, że 2 lata temu 17-04-2012 o godzinie 20:35 wypadek mieli Maria Krawczyk i Mariusz Krawczyk...
Zabrali ich do szpitala, lecz długo nie pożyli, nawet nie zdążyli się pożegnać. Dzisiaj jest 2 rocznica ich śmierci... Dlatego to piszę, to przykra historia wiem jak to jest nie mieć rodziców, tylko że ja mam mamę, a ojciec ma mnie gdzieś...
Jeszcze raz bardzo współczuję...
//Misiaczek 

wtorek, 15 kwietnia 2014

Rozdział 7 Part 2

W POPRZEDNIM ROZDZIALE

Zaczął się ten najgorszy koszmar w życiu kobiety! Urodzenie dziecka jest trudną sztuką
każda kobieta to powie...
Leo już wrócił i zeszedł prowadząc mnie na dół 
gdzie czekała na mnie i Leo jego rodzicielka, która powiedziała krótki "JEDZIEMY"
pojechaliśmy, dostawałam różne komendy typu "ODDYCHAJ GŁĘBOKO" jedna rzecz
dodawała mi otuchy przezwyciężenia bólu
był to Leo!!
Trzymał mnie mocno za rękę...


Jestem już na porodówce koło mnie pielęgniarki i moja pani ginekolog 
- Dobrze zaczynamy Olivia - powiedziała spokojnie, ułożyłam się w odpowiedniej pozycji (chyba wiecie w jakiej <3 )  
- Przyj - mówiła dalej, Leo był ze mną tam i prawie nie zemdlał
Wydawałam przeróżne odgłosy ( no wiecie <3 ) 
- Już po wszystkim, macie państwo zdrowego synka - o bożę to synek
- Leo!! Halo!! Tu ziemia!!! - machałam mu przed oczami, a o jego minie już nie wspomnę 
- Mamy synka? - zapytał 
- Tak - odpowiedziałam 
Po tym przynieśli mi mojego bobasa, wyglądał tak słodko...





CAŁY ROZDZIAŁ 7
Zaczął się ten najgorszy koszmar w życiu kobiety! Urodzenie dziecka jest trudną sztuką
każda kobieta to powie...
Leo już wrócił i zeszedł prowadząc mnie na dół 
gdzie czekała na mnie i Leo jego rodzicielka, która powiedziała krótki "JEDZIEMY"
pojechaliśmy, dostawałam różne komendy typu "ODDYCHAJ GŁĘBOKO" jedna rzecz
dodawała mi otuchy przezwyciężenia bólu
był to Leo!!
Trzymał mnie mocno za rękę...
Jestem już na porodówce koło mnie pielęgniarki i moja pani ginekolog 
- Dobrze zaczynamy Olivia - powiedziała spokojnie, ułożyłam się w odpowiedniej pozycji (chyba wiecie w jakiej <3 )  
- Przyj - mówiła dalej, Leo był ze mną tam i prawie nie zemdlał
Wydawałam przeróżne odgłosy ( no wiecie <3 ) 
- Już po wszystkim, macie państwo zdrowego synka - o bożę to synek
- Leo!! Halo!! Tu ziemia!!! - machałam mu przed oczami, a o jego minie już nie wspomnę 
- Mamy synka? - zapytał 
- Tak - odpowiedziałam 
Po tym przynieśli mi mojego bobasa, wyglądał tak słodko...
//Misiaczek 



piątek, 11 kwietnia 2014

Rozdział 7 Part I

Zaczął się ten najgorszy koszmar w życiu kobiety! Urodzenie dziecka jest trudną sztuką
każda kobieta to powie...
Leo już wrócił i zeszedł prowadząc mnie na dół 
gdzie czekała na mnie i Leo jego rodzicielka, która powiedziała krótki "JEDZIEMY"
pojechaliśmy, dostawałam różne komendy typu "ODDYCHAJ GŁĘBOKO" jedna rzecz
dodawała mi otuchy przezwyciężenia bólu
był to Leo!!
Trzymał mnie mocno za rękę...
C>D>N 

poniedziałek, 31 marca 2014

Rozdział 6

*Oczami Olivii* 
Wszystko potoczyło się za szybko, nie wiem co myśleć o tym co
zdarzyło się rok temu. Leo zrobił
się dziwny, najpierw mnie gwałci i ja zachodzę w ciąże, a teraz jest spokojny jak baranek i 
przeprasza, ale mniejsza z tym przejdźmy do teraźniejszości
jestem już w domu Howard' ów 
leżąc na kanapie w dużym brzuchem (wiecie o co cho).
Do pokoju wpadł jak torpeda Leo. Ughh...
- Czego? - zapytałam 
- No już nie przejmuj się - podszedł do mnie ja wyciągnęłam ręce tak żeby się ode mnie 
oddalił i tak zrobił 
- Wiem, nie będę się już zbliżać - powiedział i tak 
podchodząc do mnie, położył dłoń na moim policzku i przysunął swoją twarz do mojej, lecz
mój duży brzuch mu troszkę zawadzał, mimo tego że powinnam
go nienawidzić nadal coś tam jednak czuję to coś mnie przerasta, na samą myśl o tym przypomina mi się tamta akcja i słowa Howard'a "No co zabawimy się" 
- Leo ja... - przerwałam chwilę kiedy już miał mnie pocałować 
- Tak dobrze jak chcesz, nie musisz - odpowiedział 
Nagle poczułam dziwny uścisk w brzuchu po chwili odeszły mi wody, Leo od razu jak to zobaczył popędził do rodzicielki...
_______________________________________________________
Sory, że krótki ale piszę z telefonu i tak dużo napisałam
ok sprawa na razie jest 
taka skomplikowana i niedorzeczna, że tak powiem...
Moje rozdziały są nudne i głupie nie wiem czy nie zawieszę bloga :( 
Do zoba <33

wtorek, 18 marca 2014

Rozdział 5

*Oczami Leo*
Szlak mnie zaraz trafi, Liv jest w ciąży czemu ja ją skrzywdziłem? 
To miało być dla zabawy, a nie dla powagi no litości....
To zupełnie nie miało tak być, ale co tam wiele dziewczyn które zgwałciłem zaszły 
w ciąże, ale mam to w dupie, mogę tylko jednym dzieckiem się zająć i to będzie dziecko Olivii.
Ona mnie kochała a ja ją skrzywdziłem jestem nienormalny, odebrałem 
 jej dziewictwo, ale też dumę, obecnie jesteśmy na 
kręceniu ostatniego odcinka sezonu 3, w nim Jack i Kim mają się pocałować, 
nie wiem jak to zrobimy.
- Wszyscy tutaj!!! - zawołał Jim
- Olivia dasz radę? - zapytał od razu Jim
ja spuściłem głowę wszyscy wiedzieli o co chodzi a szczególnie moi rodzice
*Odcinek*
Kim i Jack rozmawiają na korytarzu, potem przychodzi Milton
i Jerry mówią swoje kwestię i odchodzą, zaś Kim i Jack zbliżają się do siebie 
i...
- Nie!! Stop!!! Ja nie mogę - wybiegła z płaczem 
Ja ruszyłem za nią
- Olivia!! Wybacz mi proszę!! Mogę nawet skoczyć z mostu, ale wybacz mi - nadal płakała
- Ale Leo to nie jest takie proste popatrz - wskazała ręką na kołyskę w jej garderobie, zrobiło mi się 
smutno i po policzku spłynęła mi łza a za nią kolejne, rozryczałem 
się jak dzieciak
- No już Leo spokojnie - powiedziała Liv
- Ale ja cię skrzywdziłem, a teraz nie wiem jak to odkręcić - powiedziałem
gdy się już powoli uspokoiłem 
- Zobaczymy, nadal u was mieszkam - odparła mi na to 
- Idziemy? - zapytałem 
- Tak - odpowiedziała
*Odcinek*
i... pocałowali się 
Boże już zapomniałem jak ona całuję... miód malina, widać
było jak Jim się uśmiecha, oderwaliśmy się od siebie gdy usłyszeliśmy "dziękuję"
Mateo ryczał, Dylan ryczał, Grace ryczała, Jim powstrzymywał łzy...
//Misiaczek