poniedziałek, 20 października 2014

Rozdział 2

Zapraszam na rozdział 2
***


Budzenie się z łzami w oczach to dla mnie od kilku dni norma, zaczęłam coraz częściej sięgać po żyletkę, a to tylko dlatego, że kilka dni temu w okropnym wypadku samochodowym zginęła moja mama wraz z ojcem. Jestem kompletnie załamana, chociaż oni mnie nie kochali ja ich bardzo. Leo niestety nie pozwolił mi iść na pogrzeb choć bardzo chciałam. W końcu powiedziałam dość! Od niedawna zaczęła mu mówić co mi ślina na język przyniesie. Teraz coraz częściej mnie dotyka i biję, a co gorsza i co jest troszkę śmieszne… szantażuję mnie! Kilka dni rozmyślam jak zwiać z tego miejsca, ale on jest na wszystko przygotowany. Teraz jak co dzień rano podchodzi do mnie i coś chce.         
- Mała! Wstawaj! – ryknął na mnie
- Nie marudź Howard! – warknęłam
- Ej, ej! Nie rozpędzaj się… ZNOWU
- Bo co mi zrobisz?
- Już ci mówiłem, że ty jeszcze nie wiem na co mnie stać!
- No nie! I nie uwierzysz chce się dowiedzieć!
- Tak? Jesteś pewna? – podszedł do mnie
- No tak, ale kto powiedział, że teraz? – powiedziałam
- No fakt! Pokaże Ci to na wieczór
- No super! Czyli się rozumiemy?
- Dokładnie… SŁOŃCE
- Możesz wyjść kotku, bo ubrać by mi się wypadało – uśmiechnęłam się szorstko
- Oczywiście kwiatuszku
- Ty czasem nie przesadzasz? – zapytałam
- Nie… a czemu?
- A nic… -  miałam już podejść do toaletki, gdy poczułam zimne wargi na moim policzku
- Powiedź kiedy się ubierzesz – szepnął mi do ucha
- Spoko – usiadłam na stołeczku przy toaletce i zaczęłam rozczesywać włosy kiedy usłyszałam silny trzask drzwiami i krzyki dochodzące z dołu. Mało mnie to interesowało, więc zaczęłam myśleć co założyć, żeby zwrócić uwagę Leo… czekajcie! Co ja pomyślałam? „(…) żeby zwrócić uwagę Leo”. Ja już czasami przesadzam, mniejsza o to wyjęłam z komody następujące urania:  czarne, materiałowe spodnie – przewiewną i prześwitującą bluzkę z napisem „Forever” w kolorze mięty – specjalnie, różowy neonowy stanik – różowe neonowe converse. Kiedy ubrałam się w to co przed chwilą wymieniłam zaczęłam, znowu przeczesywać włosy, bo zakładając bluzkę trochę je rozczochrałam. Mimo tego, że rodzice nie żyją postanowiłam spełnić ich prośbę, czyli to żebym umawiała się z Howardem. Podłączyłam lokówkę do pobliskiego gniazdka, po nagrzaniu się lokówka była gotowa zrobić z moich włosów coś pożytecznego, czyli typowe loki. Po zrobieniu fryzury wzięłam się do pomalowania mojej twarzy. Nałożyłam na buzię najzwyklejszy fluid i puder, rzęsy podniosłam wysoko tuszem do rzęs, zrobiłam kreskę, pomalowałam powieki na ciemny kolor, na koniec usta pokryłam malinowym, błyszczącym błyszczykiem. Kiedy byłam gotowa rzuciłam się na łóżko, kto by pomyślał, że sprawy potoczą się tak szybko. Z przemyśleń wyrwał mnie głos Leo.
- Liv pozwól, że Cię przestawię. To są…
***
Ha ha no to teraz zakończenie dla tych co przeczytali prolog J.  Przepraszam bardzo, ale to bardzo, że rozdział jest niestety krótki… ale długość rozdziału spowodował mój wyjazd na weekend. Rozdział pojawia się wcześniej, więc powinniście być zadowoleni. Następny rozdział i jego datę oraz godzinę jest w aktualnościach J. Jeżeli chcecie się o coś zapytać to Nick to mojego aska brzmi następująco: roszpunka81. Mam do was prośbę komentujcie rozdziały to mnie bardzo motywuję J.Do zobaczenia!
                                      ~Truskawkowy Ninja                                    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz